Carl: Urzekło mnie Twoje stwierdzenie 'ludziom i facetom' przyłóż łapkę do monitora, właśnie przybijam Ci wirtualną piątkę. Rozmawiałam niedawno ze znajomą, która również czyta rudowłosy świat Paskudy i Twoje komentarze. Nie wiem czy Cię to ucieszy czy zmartwi, w każdym razie stałeś się częstym elementem naszych dyskusji. W każdym razie znajoma stwierdziła, że mi pojechałeś w ostatnim komentarzu i że powinnam się na Ciebie obrazić. Ja powiedziałam jednak, że o prawdę nie można się obrażać. Trzeba ją szanować, bo staje się towarem deficytowym. Skoro mogę Cię stworzyć jakim chcę, będziesz przede wszystkim dobrym człowiekiem. Nie możesz być za wysoki, bo ja jestem niska. Nie możesz też być za niski, bo lubię obcasy i mimo chorego kolana wciąż je noszę a nie chcę być od Ciebie wyższa. Możesz być brunetem, blondynem, rudym, Azjatą czy Eskimosem możesz być kimkolwiek, ale bądź dla mnie dobry. Kiepska dziś pogoda dla dobrych ludzi, pewnie dlatego ich tak mało. Poza tym muszę się z Tobą zgodzić, że w internetach możesz powiedzieć o sobie wszystko, a ja tego nie zweryfikuję. Tak samo jak Ty stworzyłeś mnie jako wredną, jadowitą, zakompleksioną sucz, która pewnie w Twoich myślach przypomina dziewczyny z playboya...nie przypominam. Swoją drogą, byłam ostatnio ze znajomym w sklepie RTV AGD. Chciał kupić nowy telewizor, ale że i on i ja znamy się na tym jak słoń na całkach poprosiliśmy o pomoc pana z obsługi. Mimo że niemożebnie drażniło mnie jego kompulsywne powtarzanie frazy 'tak zwany, zwana, zwane' natchnął mnie do ładnego podsumowania ostatnich dni. Powiedział, że on by się nie zdecydował na kupno telewizora ani żadnego innego sprzętu jednej ze znanych marek, bo jest za ładny, żeby go użytkować. Zaprojektowany przez Armaniego telewizor zapewne rozpadnie się na pierwszym zakręcie. No bo w sumie czego spodziewać się po naćpanym gościu projektującym majty i zegarki? Zdaniem pana Kazimierza jakość broni się sama i nie potrzebuje do tego dizajnu. Podobnie jest z ludźmi. Jeśli są niezawodni i mają w środku japońską precyzję, ludzie będą w nich inwestować, pomimo czasem gorszej jakości szaty graficznej. Im ładniejsze opakowanie, tym gorsze wnętrze. Ludzie niemający nic do zaoferowania zbyt dbają o wygląd, żeby przykryć wewnętrzną pustkę lub co gorsza zgniliznę. Wbrew moim ogólnie panującym zwyczajom wybrałam się ostatnio między ludzi, żeby zebrać trochę materiału empirycznego do przemyśleń, lub jak kto woli na koncert i piwo z koleżankami. Spotkałam tam również mężczyzn, którymi postanowiłam wyjątkowo nie gardzić, lecz spróbować nawiązać więź emocjonalno- społeczną. Pierwszy miał na imię nie pamiętam jak, nie było to dla mnie istotne. Był znajomym mojej koleżanki. Podszedł do nas nonszalanckim krokiem, a im był bliżej tym bardziej myślałam sobie 'o nie, idzie do nas, o nie zaraz usiądzie, o nie zaraz zacznie do mnie mówić', a wszystko to przy filmowym zwolnionym tempie. Nie powiem, przystojny był. Każda normalna dziewczyna zgwałciłaby na miejscu przypakowanego, nażelowanego bruneta z nonszalancko rozpiętą koszulą i zatkniętymi na czubku głowy okularami przeciwsłonecznymi z filtrem chroniącym jego czarne oczy. Takie physis wschodzącej gwiazdy piłki nożnej tudzież innego sportu, gdzie występują panowie do patrzenia, rzadko (choć czasem się zdarzają) do rozmowy. Już samo jego wejście wywołało u mnie falę niechęci, lecz czara goryczy przelała się kiedy otworzył usta. W sumie to sporo jest ludzi, którzy póki milczą zasługują na mój szacunek. Niestety zwykle później otwierają usta. Dalej był tylko przesącz jego słów bla bla bla TRENING bla bla bla PRACA bla bla bla STUDIA. Generalnie nie powiem wam o czym do mnie mówił, bo siedziałam gapiąc się w jakiś nieokreślony punkt w czasoprzestrzeni i myślałam jakim kalibrem go załatwić. Niestety to dość powszechne zjawisko. Nie wiedzieć dlaczego mężczyźni uważają dziś, że skoro mają ładną powłokę nie muszą mieć wnętrza. Zwłaszcza, kiedy coś trenują. Wyznają zasadę 'pójdź w me ramiona i doceń fakt, że z Tobą rozmawiam' cóż...w takich przypadkach zostaje mi tylko w na ogół dość lapidarny sposób uświadomić że nooo nie rozłożę przed nim nóg na trzy cztery. Ech. A na dodatek przeważnie nie chwytają mojego wyszukanego poczucia humoru i zamiłowania do imiesłowów, którego tu nie okazawszy za często. Morał z tej bajki jest krótki i niektórym znany, gdy za ładna jest buźka, to się nie spoufalamy. (bo w środku pewnie gnój) Tym czasem leciwszy na swój reczital fletowy. Adios Misie;*
Onnn był paskuuudny.... bleh bleh uugh....
OdpowiedzUsuńRedSth
Polubiwszy.
OdpowiedzUsuńJadzeg
Czuję się urażony. Myślisz, że wyobraziłem sobie Ciebie jako panienkę z playboya? hm... Nie. Piszesz na tym blogu dużo o sobie, o swoim wnętrzu i powłoce zewnętrznej. Wyobrażam sobie Cię jako niską, puszystą, rudą dziewczynę, może w okularach i wiecznie zaciętą miną, plująca jadem i szyderą.
OdpowiedzUsuńCo do ludzi o ładnej powłoce i gnijącym wnętrzu... również nie mogę się zgodzić.
Kiedyś napisałem, że najważniejsza jest wiedza i żeby człowiek był mądry, a wygląd się nie liczy. Dalej tak uważam, ale nigdy się nie zgodzę, że ludzie ładni nie mają nic w głowach! I odwrotnie, ludzie brzydcy nie zawsze są mądrzy. Zresztą znam dużo takich co jest szkaradnych i paskudnych tak na zewnątrz jak i w środku! Osobiście uważam ich za złych ludzi, bądź też przerażająco głupich.
Mam znajomego, który się uważam za mądrego i za ładnego... a jest obrzydliwy pod każdym względem i do tego pycha bijąca od niego doprowadza do szału.
pozdrawiam, Carl