niedziela, 27 maja 2012

Carl: Nie jestem osobą aż tak skrajnie złą, żeby nienawidzić ludzi za ich szczęście. Nigdy tez nie starałam się niczyjego szczęścia niszczyć. Więc wbrew obiegowej opinii nie jestem aż takim wcieleniem zła i szatana. Chociaż wiem, że się mną interesuje, bo jeszcze niedawno na mojej głowie jawił się żel...niestety nie mam już irokeza i nie muszę sklejać czupryny.

Jadzeg: byłam?

Dawno się do was nie odzywałam. Nie chcę raczyć was byle czym, byle napisać i byle stali bywalcy mieli co czytać. Co jakiś czas zbieram w całość swoje przemyślenia i wtedy do was wpadam. Poza tym jestem ostatnio dość zajęta,  bo mam praktyki, a dzieci zwłaszcza małe są dość jak wiadomo absorbujące. I w sumie o dzieciach dzisiaj słów kilka również będzie, bo temat macierzyństwa jest z dziećmi luźno bo luźno, ale wciąż związany. Wczoraj w nadwiślańskim kraju obchodziliśmy Dzień Matki. Tu składam wszystkim mamom na całym świecie, zwłaszcza tym, które czytają rudowłosy świat serdeczne życzenia. Ja wczoraj zaliczyłam powrót do przeszłości, bo kiedy przyszłam do mojej mamy z kwiatami, wiedziałam, że uśmiecha się tylko z grzeczności. Bukiet był paskudny. Nauczyło mnie to tylko tego, żeby nie kupować kwiatów na wyjątkowe okazje w dniu tych okazji, bo odwalają wyjątkową fuszerkę. Na szczęście mama, nauczona latami doświadczeń i otrzymywania paskudnych, dziecinnych laurek i figurek z plasteliny uśmiechnęła się ogarniając mnie ramieniem i zapewniając, że są piękne. Nie były. Uwierzcie nie były, a ja dawno nie wstydziłam się tak bardzo jak wczoraj za to co daję drugiej osobie. Jeśli sądzicie, że mam zamiar jechać dzisiaj po mojej mamie, jesteście w błędzie. Jest jedną z niewielu osób, które jeszcze w ogóle szanuję na tym świecie i która bądź co bądź trochę ze mną przeżyła. Okresy buntu, ,urazy, pierwsze próby z alkoholem (znaczy ona mnie ratowała a nie poiła), zakażenie gronkowcem...nie miała ze mną łatwo. Nadal nie ma, bo mnie do ideału wciąż sporo brakuje. Jakby na to nie spojrzeć, to ona odegrała główną rolę w moim byciu tutaj. Okej ojciec może i przyczynił się w pewnym stopniu do mojego powstania, ale to ona dała się za mnie pokroić, żebym przypadkiem nie urodziła się niedotleniona czy coś tam. Patrząc na jej i jeszcze kilku innych matek przykład dochodzę do wnioksu, że ja za cholerę nie nadaję się na rodzicielkę. Po pierwsze przez bite 9 miesięcy i kilkadziesiąt następnych po urodzeniu paskudy juniora, trzęsłabym się o potencjalne niepełnosprawności, które mogłyby się u niego rozwinąć, czym skutecznie trułabym życie nie tylko sobie, al i jemu i całemu otoczeniu. Po drugie nie uważam, że kwiaty raz w roku mogą być warte igły w kręgosłupie, nacinania krocza i świadomości przeciskania się człowieka przez moją waginę. W dodatku musiałabym to kochać a do tego coraz mniej zdolności mam. No i nie mogłabym bezkarnie szydzić z jego nieogarnięcia, bo przecież to karalne i mogłoby mu zwichrować psychikę. Ogólnie kocham dzieci. Mogą ze mną robić co chcą i nigdy nie odmówię im pomocy. Póki są obce. Dla swojego z pewnością byłabym wyrodną matką, której prędzej czy później by się wyrzekł a ja nie mogłabym się temu dziwić, mając świadomość jak paskudnym człowiekiem jestem. Także tego. Dzięki Bogu, tudzież innej sile sprawczej nie mam póki co dzieci i niech tak zostanie, amen. Chociaż uprzedzając wasze obawy, jeśli kiedyś zdarzy mi się mieć małą paskudę lub małego paskuda, postaram się pokochać jak swoje i nigdy, never nie zdecyduję się na aborcję 'bo tak'. Kim by nie było (nawet nosicielem moich genów) ma prawo żyć. także tego. adios Misie;*

2 komentarze:

  1. Ja tylko pytałem. Jeśli nie uważasz się za złego człowieka to jest dobrze!

    Dzieci zawsze kochają bezinteresownie. Nieważne jaka będziesz dla nich. Jednak śmiem twierdzić, że nie będziesz taka najgorsza.
    Carl

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha byłabyś wspaniałą matulą:P zwłaszcza z tymi wszystkimi Twoimi paskudnościami:D już sobie wyobrażam takie małe M biegające, duże M próbujące to to złapać... idylla;) spooko, łapałabym razem z Tobą;p i naprawdę uważam, że mimo zboczeń studiowych i innych wszelkich było by to pieeekne;)

    a co do poprzednich wynaturzeń- i na Ciebie przyjdzie pora:* :)

    RedSth

    OdpowiedzUsuń