wtorek, 28 lutego 2012

Red i w sumie też Anoinimie bo się odnosiłeś:) Zaufanie faktycznie przychodzi z czasem. Na szczęście zdarzają się niekiedy ludzie, na których można polegać i którzy zostają w naszym życiu jak Ty w moim Reddy:):* Oczywiście nie przychodzi to szybko i nie jest to łatwy proces.
Anonimie (Anonimie moja różo mój misiaczku): możesz pewnie że możesz mówić do mnie Paskuda możesz mówić do mnie jakkolwiek a jeśli nie reaguję rzucać przedmiotami w mój poniemiecki łeb. Imię na dziś to Witold:) A piosenki dzisiaj słuchałam jadąc do szkoły:)
Zawsze kiedy myślę, że napisałam już notkę o wszystkim co tylko możliwe i za chwilę nie będę miała z czego szydzić, życie pisze dla mnie scenariusze takie, że plebs nie ogarnia. Myślałam, że żyjąc w naszej strefie klimatycznej nie powinniśmy być zaskoczeni zimą w lutym. Dziś przekonałam się, że śnieg o tej porze roku moze skutecznie sparaliżować ruch tramwajów w całym Mieście Krakowie. A było to tak...za górami za lasami na jednym z głównych węzłów komunikacyjnych żyła sobie królewna trakcja. Trakcja zwykle była bardzo posłuszna, lecz pewnego zimowego dnia, kiedy powinno się siedzień w domu a nie na nudnych i nieśmiesznych ćwiczeniach Trakcja uznała, że jest to idealny moment żeby wkroczyć w okres buntu i być się zje....przestać działać. W całym królestwie zapanował chaos. Nikt nie wiedział gdzie dojedzie, kiedy dojedzie i czy w ogóle już nawet dojedzie ale w ogóle ruszy. Tak oto utknęłam na Nowej Hucie chcąc jechać gdzieś zupełnie indziej. Powrót stamtąd zajął mi jakieś 1,5 godziny. Pomijając już fakt, że jeden z motorniczych nie był na tyle uprzejmy żeby udzielić nam jakiejkolwiek informacji tylko kulturalnie i jak na człowieka wykształconego kazał nam wysiadać z tramwaju, używając do tego słów powszechnie uznawanych w niektórych środowiskach za lapidarne i obraźliwe. Na szczęście dosyć szybko zapanowano nad sytuacją i będę miała całkiem realną szansę powrotu do mieszkania. Nie była to pierwsza tego typu akcja w wykonaniu Krakowskiego przewoźnika. Rok temu komunikacja stanęła przez całą noc tylko dlatego, że zasypało tory i nie dało się ich odśnieżyć. W końcu to niebywałe, żeby w grudniu sypał śnieg. Jako morał tej całej opowieści można powiedzieć, że komunikacja miejska w krakowie psuje się rzadko, ale gdy już tak sie dzieje nie sposób się gdziekolwiek dostać i można docenić walory mieszkania w małym mieście. Wracam na ćwiczenia, a wy cieszcie się wolnym wieczorem i perspektywą niewracania do domu późno w spartańskich warunkach. Adios Misie;*

2 komentarze:

  1. No i nadal ta cudna dyllema- samo z czasem, samo od początku, czy nie do końca samo ale z czasem? ehhh to moja zagwozdka ostatnimi czasy:P

    :*
    ale i tak kochasz krk czyż nie?:P no bo jakże by inaczej:D https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash4/425742_352247284798280_100000390336719_1122052_1967549398_n.jpg to chyba też z ostatnich dni:P
    ale tak to juz jest, ktoś musi nie ogarniać co by szydzić mógł ktoś;P

    RedSth

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli jesteś z Krakowa powiadasz...hm Ruda Paskuda z Krakowa... hm.
    Współczuje Ci tego kataklizmu i chamstwa w tramwaju.
    Ślicznie mi mówisz, chyba jestem wyżej niż poziom anonimowego wypisywacza komentarzy. A może nazbyt sobie pochlebiam?
    Witold to nie jest moje imię.

    Miałem dziś ciężki dzień. Mam ochotę się wyżalić, ale chyba to głupie.

    OdpowiedzUsuń