wtorek, 14 lutego 2012

Tojużdziśtojużdziśtojużdziiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiś!!!!! TO JUŻ DZIŚ!!! moje ulubione święto w roku. WALENTYNKI. Wprost drżę z ekscytacji na samą myśl ile alkoholu można kupić za całą kasę zostawioną w tym i kilku ostatnich dniach w kwiaciarniach, perfumeriach, sklepach z bielizną etc. Ktoś musi trzepać niezłą kasę na wszystkich 'zakochanych'. Byłam wczoraj na zakupach. Weszłam do jednego ze sklepów z butami i już na wejściu uderzył mnie wielki banner 'dla zakochanych 20% rabatu.' Ciekawe czy gdybym podeszła do kasy z jakimiś butami za pół tysiąca i powiedziała, że jestem zakochana dostałabym tę zniżkę. Nie spróbowałam niestety. Pomyślicie, że moje narzekanie na walentynki wynika z tego, że nikogo nie mam. Nie. Zdarzały się walentynki, które miałabym z kim spędzić ale jakoś nigdy nie miałam na to ochoty. Nie lubię tego święta od zawsze. Poczatkowo uważałam, że jest po prostu głupie, później poszłam do szkoły i nauczyłam się ładnie brzmiącego w ustach krakowskiego hipstera słowa KOMERCJA. I tak od kilku ładnych lat walentynki są dla mnie komercyjnym chłamem i dorobkiem popkultury zachodu, którą skrzętnie tępię i wyśmiewam. Bo moim zdaniem w miłości nie chodzi o kwiaty, misie czy trzymanie się za ręce. Owszem to miłe wszystko jest ale w dawce z 14. lutego jest dość toksyczne jak na mój gust. Miłość to dla mnie coś więcej. To powiedzenie okej, nie jesteś doskonały, okej wkurzasz mnie Ty i Twoi przygłupawi kumple od wódki ale biorę Cię w pakiecie takiego jaki jesteś, bo i ja nie jestem doskonała. I zawsze dla Ciebie będę. Dziś, jutro, za 30 lat...ZAWSZE. Osoba, którą kocham może wiele. Może do mnie zadzwonić o 4 nad ranem i powiedzieć 'jestem na*ebany jak świnia, przyjedź po mnie bo nie trafie do domu' owszem wkurzę się ale stłamszę w sobie najbardziej plugawe przekleństwa i przyjadę. I znajdę klucze w kieszeni, i zaprowadzę do mieszkania i zdejmę buty. I to nie dlatego, że nie mam poczucia godności i jestem służalczym pieskiem na posyłki. Nie. Zrobię to by mieć pewność, że cały i zdrowy dotarł do domu. Nie wpadł pod żaden samochód, tramwaj, autobus, że nikt go nie pobił, nie okradł i że nie skończy zamarznięty na Plantach. Nie umiem sobie wyobrazić sytuacji kiedy odbieram telefon, z wiadomością że coś mu się stało. Gdyby tak było, dostałby ode mnie wszystko. Tyle krwi i organów ile tylko dusza zapragnie, żeby on mógł żyć. Miłością jest dla mnie sztuką odpuszczania. Powiedzenia okej, nie musisz kupować mi kwiatów. Jeśli kupisz mi bukiet, nie będziesz miał na fajki. kwiaty zwiędną na nałóg jest nałogiem. Jest jednak jedna, jedyna rzecz, której nie jestem w stanie przeżyć, wybaczyć zdrada. Może już pisałam o tym wcześniej ale i tu na ten wątek jest miejsce. Zdrady nigdy nikomu nie wybaczyłam. Żadnej. Fizycznej, mentalnej, żadnej. I nie wybaczę.
Miłości nie da się urwać w połowie. Kiedy się kogoś kocha to całe życie. Mimo że czasem albo w sumie Z czasem miłość zyskuje zupełnie inny wymiar. Zdarza się, że nie możemy być z kimś kogo kochamy. Że układamy życie bez tej osoby i czasem nigdy więcej jej nie spotykamy. Jednak prawdziwa miłość...to taka, która nawet po latach nadal ta osoba może zadzwonić i powiedzieć że jest pijana i ktoś musi ją odwieźć do domu. I teraz przeciwstawmy to kiczowemu dorobkowi popkultury i lukrowanym miłostkom z pierwszych stron gazet. Ech. Pora iść wręczyć sobie wielkie serce z czekoladkami w środku i kwiaty. Adios Misie.:*

2 komentarze:

  1. "Miłość to nie pluszowy miś (...), ale miłość kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze"
    Jeśli potrafisz kochać tak jak piszesz... to jesteś cudowną kobietą. Mam nadzieję, że to nie są tylko puste słowa. I życzę Ci, właśnie ze względu na Walentynki, święto miłości itd żebyś znalazła mężczyznę, który też Cię tak pokocha! Na dobre i na złe.
    Dość tego słodzenia i dobrego słowa!;P
    Walentynki to gówno, tego ukryć się nie da!
    Ale już jutro jest tłusty czwartek to sobie single odbiją!

    a 14 lutego jest też dzień ludzi chorych psychicznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. M. aleś Ty mądra... jeej łaaadne noo:) i zgadzam się z Anonimem:) takieeeeeego serducha, większego do mojego nawet Ci życzę;):)

    RedSth

    OdpowiedzUsuń