Anonimie, Anonimie, moja różo, mój misiaczku (sorry skojarzyło mi się z wierszem Dariusza do Karoliny w trudnych sprawach xD jeśli masz na imię Darek to sorry do obejrzenia na YT) nie mam korzeni hiszpańskich, mam za to niemieckie co widać po moim podłym physis (nigdy nie wiem jak to zapisać) a Adios to swego rodzaju maniera, stały element programu, jak dialogi z Tobą, które lubię z resztą :) No i witam także moją ulubioną wiewiórkę Red:)
Dziś będzie o zdradzie. Pisałam już kiedyś o moim stosunku do zdrady wszelakiej, ale dziś chciałam wyjątkowo i szczegółowo przerobić całe zagadnienie. Otóż jak powszechnie wiadomo że jej nie toleruje. Czy to fizyczna, czy emocjonalna boli tak samo. Czy zdradził partner, czy przyjaciel rani w ten sam sposób. Szczerze podziwiam kobiety...wróć żeby nie było że tylko mężczyźni są ci źli, podziwiam ludzi potrafiących wybaczać. Ktoś kiedyś powiedział, że wybaczyć nie oznacza zapomnieć. true. jednak czy nie jest tożsamym brak wybaczenia i zapomnienia? Było w moim życiu wielu ludzi, którzy zdradzali, w mniej lub bardziej perfidny sposób. Za każdym razem bolało i upokarzało tak samo. Najbardziej bolały policzki, które dostawałam od ludzi, którym już wcześniej wybaczałam, którym ufałam i których traktowałam jak przyjaciół. Wielkich przyjaźni nie kończy się bez słowa, mimo to nie umiem się jakoś przełamać, żeby wrócić. Był kiedyś ktoś bardzo ważny. Uważałam go za przyjaciela ale popełnił dwa błędy. Jeden a później kilkanaście następnych. Pretendował do miana złego człowieka, choć wiem że nigdy nim nie był. Mogłam zadzwonić do niego o 3 nad ranem i powiedzieć jak bardzo jest źle...takich ludzi nie można nazwać złymi. Jednak i on potraktował mnie jak wielu i chyba nawet nie wie jak bardzo mnie złamał. Jak głęboko wbił nóż i jak bardzo bolało kiedy odchodził. Bez słowa, bez przepraszam i nie próbując nawet zrozumieć co zrobił źle. Nie zauważył nawet, że mnie nie ma. Jak teraz się do tego ustosunkować? czy można tak po prostu zapomnieć i wrócić? Nie wydaje mi się. Niesmak pozostanie, choćby nie wiem co. Jak w takiej sytuacji odbudować zaufanie? Dla mnie byłoby to wyczekiwanie kolejnego ciosu. Nie umiałabym już nigdy traktować tego człoweka w ten sam sposób. Napisałam to nieprzypadkowo. Od pewnego czasu toczy się we mnie batalia. Mam jescze bardzo wiele do przemyślenia i nie wiem co wymyślę. Staram się unikać tak osobistych notek tutaj. Nie wnoszą nic w sens świata jednak dziś z jednego dla mnie oczywistego powodu musiałam to zrobić. A teraz zostawiam was:) Adios Misie:)
Heh no to powiem Ci, że wpisałaś się w moje rozkminiania od wczoraj:P To znaaczy, aż chciałam Cie zapytać po tym tamtym ładnym co czytałam ostatnio, o zaufanie. Według Ciebie ono w związku, relacjach wszelkich powinno przyjść samo? 1)Jesteśmy razem, jest nam dobrze i w ogóle i po prostu ufam temu drugiemu kawałkowi człowieka czy 2)w pewnym momencie decydując się na bycie z kimś przychodzi myśl: tak, jemu/jej zaufam, może się sparzę, ale może będzie dobrze, od dzisiaj ryzyk-fizyk, abracadabra i ufam?
OdpowiedzUsuńJak to jest wedle Cię?:)
RedSth
Jak przyjaciel Cię zranił 2 razy i piszesz, że nawet nie zauważył, że Cię nie ma, to czy to ma sens?
OdpowiedzUsuńJa nie chce niczego sugerować, ale dla mnie to jest odrobinkę CHUJOWE!
Sam przeżyłem zdradę przyjaciela. Zdradę partnera. Wybaczyłem Przyjacielowi. Partnerowi nie dałem rady. Przyjaciel jest, ale już tylko kumplem, a partner jest tylko wspomnieniem i blizną w sercu.
Ps. nie mam na imię Darek;)