niedziela, 4 marca 2012

Anonimie: obracam się w środowisku kobiet od dawna i nie poznałam jeszcze takie, która byłaby zadowolona z siebie w 100%. Doswiadczenie nauczyło mnie, że nawet jeśli na trzeźwo babka jest pełna ochów i achów na swój temat już po kilku kieliszkach zaczyna mówić zupełnie co innego. Ileż to wieczorów spędziłam na roztrząsaniu rozmiaru cycków, bioder, włosów, diastem...każda z nas ma w sobie coś czego szczerze nienawidzi. Ja też...ale nie jest tak, że chciałabym żeby wszyscy mnie akceptowali. Gdyby tak było musisz się ze mną zgodzić byłoby dziwnie i nienaturalnie. Jeśli ktoś mnie nie lubi, nie rozumie, nie akceptuje, nie podobam mu się fizycznie wolna droga niech odejdzie, nikogo nie będę trzymała przy sobie na siłę. Przesiew ludzi w najbliższym otoczeniu mam już w sumie za sobą. No. tak by to wyglądało. Oczywiście możesz sie ze mną nie zgadzać, lubię polemikę. Jeśli jest konstruktywna wskazuje na myślenie, które cenne jest i rzadko spotykane obecnie. Słowo dzisiejsze będzie na temat feminizmu, który bądź co bądź przewija się niekiedy w moich poglądach. Dziś porzuciłam radykalizm, ale far far away in other galaxy, kiedy będąc jeszcze panienką buntowałam sie przeciwko wszystkich i wszystkiemu dopadł mnie okres zachłyśnięcia się feminizmem. Były gadki o uprzedmiotowieniu kobiety, o tym że kobiety są lepsze bo tak i o tym, że bez mężczyzny jestem sobie w stanie poradzić też. Dziś się zestarzałam, uspokoiłam, dowiedziałam, że krzyczenie sprzyja powstawaniu guzków krtani więc już nie krzyczę i nie skanduję razem z tłumem, że kobiety na traktory. W dalszym ciągu podtrzymuję jednak swoje wypowiedzi sprzed około dwóch lat, kiedy mówiłam, że feminizm jako ideologia ma w sobie tyle samo dobrego co złego. Sama ideologia ma zacne podstawy i faktycznie wyszła od upodmiotowienia kobiety za co chwalmy Pana, jednak później coś poszło źle i zaczęło się palenie staników i walka o parytety i prawo do aborcji. Polaczki jednak jak często z resztą widzą tylko jedną stronę medalu. Dla wielu feminizm to radykalizm, manify, palenie mężczyzn na stosie i gładzenie niemowląt płci męskiej. Nie zauważają wielu innych odłamów o zgoła innych założeniach. Niestety, do głosu dochodzi najczęściej to co głośne i kontrowersyjne. Nie zapominajmy o tym, że jak w przypadku każdej ideologii, również i w przypadku feminizmu znajdziemy wiele kretynek i nie bójmy się tego słowa. Któraś krzyknie ze kobiety do kopalni a później ja muszę się tłumaczyć, że to nie ja tylko ona i że ja doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ze kobieta w kopalni to nie bardzo bo to słabe, wątłe i w ogóle po prostu nie. Jedna czy dwie działaczki zachwycą się parytetami, które jak dla mnie są niczym innym jak wypychaniem grupy 6osobowej na konkurs międzyklasowy, kiedy nikt nie chce a trzeba. No ludzie, przeciez to jobla można dostać. Jak ja to wszystko po latach, na chłodno widzę?  Otóż...zacznijmy od tego, że kobieta nigdy nie będzie równa mężczyźnie, ani mężczyzna kobiecie. Patriarchat ani matriarchat nie sprawdza się w działaniu. Nie można stawiać znaku większości i mniejszości między dwiema RÓŻNYMI...rzeczami? nie. między dwoma różnymi bytami. tak zabrzmi lepiej. To tak jakby porównywać kilogram z decymetrem. Jesteśmy różni i się uzupełniamy i to jest pozytywne. Po drugie kobiety w kopalniach. Oczywiście mamy wolny rynek i uważam, że każdy powinien realizować się w tym w czym chce i jeśli pani X z panią Y chcą latać z kilofem i karmić pylice to śmiało. Chętnie popatrzę jaka piękna katastrofa. Po trzecie, moi drodzy i moje drogie...czy bierzecie pod uwagę ile ludzkość by straciła gdyby nie kobiety na uniwersytetach i w polityce (tu mówię o tych dobrowolnie zrzeszonych nie wypchniętych bo trzeba) pragnę jedynie zauważyć, że do końca XIX wieku kobieta w edukacji była abstrakcyjna. Dziś już wiemy, że było to jedno z lepszych osiągnięć ruchu emancypantek. Nie wyobrażam sobie co bym robiła w życiu gdyby nie moje studia i ciągły rozwój...a może tak mi się tylko zdaje bo już tego spróbowałam? Po któreś tam z kolei. Panowie! nie jesteście chodzącymi portfelami ani my chodzącymi robotami kuchennymi bądź też macicami. Każdy z was (nie mówię o tych żyjących w okolicach Czarnobyla...przepraszam, żenujący przypis redakcji) ma tyle samo rąk co ja i tak samo efektywnie może sprzątać, gotować, prać i prasować, a ja mogę zarabiać. Wszystko zależy od podziału obowiązków i od sławetnego ja pobruszę a Ty poczywaj. No i uprzedmiotowienie kobiet. Kiedyś plułam na pornografię, wyzysk prostytutek i w ogóle. Dalej uważam, że nie jest za fajnie być zlewem na spermę, ale widać niektóre lubią ten sport i co ja na to mogę.
Wniosek: dziel obowiązki, mnóż korzyści, ciesz się z różnic a baby do garów! Czytała Krystyna Czubówna. Adios Misie;*

1 komentarz:

  1. Ludzie dążą do tego, żeby jak najwięcej osób nas akceptowało. Dlatego też o siebie dbamy, stroimy się, malujemy, kupujemy markowe ciuchy, robimy operacje plastyczne itd. a kompleksy nie przechodzą, nawet jak masz 6793 znajomych na fb. oj.

    Feministka? Dobrze, że z tego wyrosłaś! Feministki są brzydkie i chore psychicznie! Zresztą jak szowinistyczne męskie świnie! To są dopiero chorzy ludzie!
    Jak już pisałem wcześniej, człowiek ma być dobry i mądry. Każdy jest równy, chyba, że jest idiotą i złym człowiekiem, wtedy trzeba go spalić!:)

    PS. dobrze że imienia nie dałaś i uszanowałaś, że chce pozostać anonimowy.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń