środa, 28 marca 2012

O wszystkim i o niczym.

Powinnam robić teraz bardzo dużo produktywnych rzeczy. Powinnam układać scenariusze zajęć, powinnam zrobić porządek w notatkach albo umyć okno w kuchni. Powinnam być miła dla ludzi, podejmować relacje społeczne, powinnam się rozwijać i wiecie co? Nie chce mi się. Nie mam motywacji do zrobienia czegokolwiek ponad zrobienie sobie barszczu z torebki, który ma w sobie tyle glutaminianu sodu, chloru, siarkowodoru i butanu, że prawdopodobnie niedługo zaświecę ale cóż. W lodówce mam 2 plasterki szynki i kiszonego ogórka, bo terminal nie przyjął mi karty. Ludzi też mam już na dzisiaj dość...przestali nawet reagować na 'przepraszam'. Okej może i jestem mała, ale głos mam donośny, więc niech się pan nie dziwi panie NIE SŁYSZĘ ŻE DO MNIE MÓWISZ A PÓŹNIEJ DEMONSTRUJĘ SWOJE NIEZADOWOLENIE, kiedy mnie puszczają nerwy a kultura przymyka oko i p prostu barkiem toruję sobie przejście. Nie wspomnę już o sofistikejted hipsterskich studentach filozofii, których zakup zdezelowanego skrzypiącego roweru upoważnia do jeżdżenia WSZĘDZIE. Doszłam dzisiaj do wniosku, że łatwiej odskoczyć przed tramwajem, niż rozpędzonym hipsterem, który wyznając zasadę JADĘ WIĘC JESTEM zdegustowany hamuje przednim kołem między moimi nogami. Najgorsze jest to, że jako że jest on buntownikiem i nienawidzi wszystkiego co nowe i co ogólnodostępne w tym przepisów ruchu drogowego, nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć, z której strony na Ciebie wyskoczy. NIGDY NEVER nie możesz być pewien, że skoro Ty idziesz prawą stroną a on jedzie po lewej nie uzna mu się gdzieś tak na Twojej wysokości skręcić, bo tak, bo może, bo ma ajfona i sweter od babci. Czasem dziwię się, dlaczego to gołębie leżą porozjeżdżane a nie hispterzy....może jednak mają trochę instynktu samozachowawczego?
Swoją drogą postanowiłam wam pokazać jak wyglądam, stąd miniaturka wyjątkowo z twarzą. To nie to, żebym na ogół robiła sobie zdjęcia bez twarzy, ale w dzisiejszych czasach trudniej zobaczyć twarz niż tyłek. Więc ja będę oryginalna i pokażę wam swoje lico. Może i nie jest jakiejś powalającej jakości ale podobno God makes no mistakes jak mówiła wieszczka i widocznie tak miałam wyglądać. Poza tym nie wiem czy już wspominałam, ale piękno jest subiektywne. Ktoś z was może być turpistą, bo kto mu niby zabroni i może powiedzieć że jestem piękna. Kto inny może uznać że jestem brzydsza niż deska klozetowa i też będzie miał rację, bo przecież to jego percepcja i to nie jego wina, że widzi mnie tak a nie inaczej. Tylko nie myślcie sobie drodzy czytelnicy zwłaszcza panowie, że piszę to, żebyście mi powiedzieli ALEŻ SKĄD?! JESTEŚ PIĘKNA (skrzypovitaa) a ja wam powiem ależ skąd jestem brzydka jak grzyb a wy na to ależ skądże znowu jesteś piękna jak rajska lilija niee. Ja za komplementy po prostu dziękuję, choć przyznam, że wprawiają mnie w zakłopotanie i nie mam natury narcyza, któremu trzeba cały czas słodzić. Ani nie mam się za najbrzydszą kreaturę w kosmosie. Kto chociaż raz widział na żywo rybika cukrowego wie o czym mówię. Także tego...zostawiam was z moją artystycznie skrzywioną facjatą i idę smażyć rybę. W końcu Ruda też musi jeść. Adios Misie;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz