Dziś ludzie nie są szczęśliwi. Najwyżej bywają, a i za to cała reszta społeczeństwa stara się podcinać im skrzydła. Są nieszczęśliwi z przeróżnych powodów. Jedni przez politykę, inni przez pieniądze, mężczyźni przez kobiety a kobiety przez mężczyzn. Nie możemy pozbyć się wrażenia, że kiedyś już było lepiej, nie zdając sobie sprawy z tego, że nasza pamięć- krucha i niedoskonała zakleja sobie dziury faktów wyobrażeniami i gloryfikuje wspomnienia. Boimy się przyszłości, bo mamy poczucie że od nas nie zależy, zapominając, że przyszłość składa się z teraźniejszości. Zapominamy, że możemy być szczęśliwi będąc kimkolwiek, gdziekolwiek tylko dlatego, że tam nam dobrze gdzie nas nie ma, a życie z pierwszych stron gazet bierzemy za pewnik, ideał i wzór. Większość ludzi Hollywood ma mniejsze lub większe, zwykle większe problemy psychiczne. Nie potrafiąc poradzić sobie z życiem wpadają w nerwice, depresje i dwubiegunówki. Biorąc kolejną końską dawkę psychotropów mają nadzieję dożyć jutra...lepszego jutra. Gwiazda, królowa, ideał Marylin, którą swego czasu każdy heteroseksualny mężczyzna chciał mieć w swoim łóżku też nie była tą, za którą ją uważaliśmy. Pod dość przyjemną głupiutką powłoką, przyjemną dla oka maską laleczki mieszkała zagubiona dziewczynka, pragnąca akceptacji, niewierząca w swoje możliwości. Zaskakujące, jak najpiękniejsze, najmądrzejsze kobiety w siebie nie wierzą. Potrafią patrzyć na siebie jak na worek gówna tylko dlatego, że nie potrafią być ideałami dla samych siebie, wiecznie biegają za kimś kim nigdy nie będą, ani kim nigdy ich ideały, też mające sie za worki gówna się nie staną. Gdyby ogłosić konkurs na najmodniejsze słowo ostatnich czasów, w cuglach wygrałby KRYZYS. Przeżywamy dziś kryzys wszystkiego. Kryzys finansowy, wiary, kryzys rodziny, wartości...kolejne rządy, kolejne koalicje nie robią nic żeby pomóc nam z naszymi małymi kryzysami. Trudno im się dziwić. Na uczuciach nie da się zarobić, na nafcie owszem, sporo nawet podobno. Udokumentowane jest, że mężczyźni w pewnym momencie znacznie chętniej zdradzają żony i opuszczają rodziny, zwłaszcza. Kiedy rodzi im sie dziecko, zwłaszcza niepełnosprawne często z różnych powodów nie radzą sobie z tym psychicznie, zabierają zabawki i odchodzą. Czy któraś uśmiechnięta pani w telewizji powiedziała wam o rzeszy samotnych matek pogrążonych w kryzysie? Nie? no tak...matki nie są dochodowe...rośnie liczba samobójstw wśród nastolatków...tego też nikt wam nie powie, bo przecież gimnazjalne miłostki to głupota, która mija z wiekiem. Miłostki, złe oceny, ostracyzm społeczny....to kryzys wieku nastoletniego, tak samo istotny jak ten gospodarczy. Rodzicu, zanim wyśmiejesz koniec świata swojego przedszkolaka spowodowany zgubieniem piórnika, pomyśl co byś zrobił gdyby spalił Ci się dom, i przestań mierzyć wszystkich swoją miarą. Nauczmy się wreszcie doceniać to co mamy i to jacy jesteśmy. Nauczmy się akceptować innych takimi jacy są i przestańmy bagatelizować ich problemy...bo umrzemy...samotnie i nieszczęśliwie. Koniec pieśni. Adios Misie:*
Jestem zaskoczony... W tej notce nie ma jadu, jest żal, gorycz i głośne wołanie o czułość dla innych.
OdpowiedzUsuńMierzenie wszystkich swoją miarą jest okropnie niesprawiedliwe, "bo ja mam gorzej", "to nie są problemy"...
Ostatnio znajoma, która nie ma ojca przyznała mi się, że bardzo długi czas myślała, że to ona ma najgorzej na świecie, póki nie pojechała na misje do Afryki... Jej pogląd na świat całkowicie się zmienił.
Tak to życie nam potrafi pokazać, że nam się całkiem dobrze żyje i nie ma wcale kryzysu, tylko lekki spadek na giełdzie:)
Wybujałe ego i koncentracja na sobie. Wystarczy odejść dwa kroki w tył i spojrzeć szerzej i zauważać innych, aby i samemu było lżej, a może i innym się przysłużyć?
OdpowiedzUsuńMądrze prawisz Misiu:)
RedSth