Miło mi że tak myślisz Anonimie. Cieszy mnie, że podobają Ci się moje przemyślenia i komentarze do rzeczywistości. Czasem mam wrażenie, że jestem Nikiform słowa. Z tą różnicą, że on ył genialnym prymitywistą nawet ma swoje muzeum...ja jestem tylko prymitywistą i żadnego muzeum się nie doczekam, bo cóż mieliby po mnie wystawiać?
No i stało się. Nieszczęście zawitało do miasta. Doprawdy nie rozumiem dlaczego ludzie rzygają tęczą na samą myśl o śniegu. Nie dość, że to zimne, śliskie, nogę złamać można to jeszcze z łopatą trzeba biegać i prąd wyłączają bo kable oklejone. No i samochodem strach wyjechać z garażu. Znaczy przeciętnemu kierowcy to pewnie wszystko jedno ale ja z moimi umiejętnościami wolę dreptać.
Swoją drogą śnieg nie dodaje mi uroku. Nie mówię już nawet o tym, że moja grzywka przypomina smutny flaczek po każdym spacerze, ale o moim dreptaniu. Szłam dzisiaj do znajomej w płachcie na grzbiecie, czapce z pomponem i rękawiczkach bez palców (prawie jak modelki znanych marek tylko nie w szpilkach, idealnie skrojonym płaszczyku wiosennym bo przecież w zimowym grubo się wygląda, w czapce i bez anoreksji) i czułam się jak taki mały zakutany mongoł bez krzty polotu i finezji. Byłam taką małą kulką toczącą się przez świat. Jak jeszcze byłam piękna i młoda marzyłam o księciu z bajki, który oświadczy mi się na jakiejś uroczej alejce w gąszczu drobnych białych płatków tworzących lśniącą białą pierzynkę pod naszymi stopami. Dziś patrzę na siebie z politowaniem, myślę bycz plyz i zawijam się mocniej w koc. Koce i dresy to moi najlepsi przyjaciele zimą. No, poza pracami zaliczeniowymi, których mrowie towarzyszy mi co roku w tym magicznym okresie świąt i śniegu. Dzisiaj próbowałam nawet stworzyć jedną. Napisałam imię, nazwisko, kierunek, rok i grupę tytuł, wstęp iiiiiii....uleciało koniec. Nie mam ochoty na więcej. Drżę cała na myśl o pisaniu licencjatu. jestem parszywym nierobem. Pewnie nie będę zarabiać z tego tytułu fortuny w przeciwieństwie do moich znajomych z prawa czy medycyny, którzy nie potrzebują tyle snu co ja i mają w sobie na tyle samozaparcia. Co poradzić? jestem kotem. Koty potrzebują dużo snu i ciepła. No i potrzeby materialne mam niewygórowane. Na tyle ile potrzebuję mam nadzieję zarobić. I nigdy przenigdy nie zostać niczyją utrzymanką. Mogę porzucić wszystkie swoje cele i życiowe ideały ale niezależność finansową muszę zachować. Amen.
Dobra...znowu zaczynam schodzić na niebezpieczne tematy. Skończę monolog zanim zacznę odwoływać się do prof. Szackiej i różnicy w wynagrodzeniu między kobietą a mężczyzną. No i może pójdę poczytać jakąś nienaukową książkę. Ciesząc się ostatnimi spokojnymi chwilami przed sesją. Adios Misie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz