Carl: Tak jak powiedziałam, patrzę na człowieka a nie na masę. Oczywiście są mili i kulturalni ale nie brakuje także rozpieszczonych synków bogatych rodziców mających wszystkich i wszystko w głębokim poważaniu. Hańba im. Każdego trzeba oceniać inywidualnie, to jedna z podstawowych zasad pedagogiki. Co do Twojego znajomego z pracy uściskaj go od Rudej! Nie zapomnij proszę. Co do panów w ten deseń powiem tak. Powinno się ich przed każdym użyciem wygotować albo chociaż potraktować domestosem. Niczego nie brzydzę się tak jak publicznych toalet i mężczyzn, których każda miała. Jak powiedziała kiedyś moja znajoma nie wiadomo co z ptaszkiem przyleciało. Uuughhh...niesmak. Najgorsze jest to, że większość przybytków rozpusty zwanych potocznie klubami Krakowskimi pęka w szwach od takich gości. Czasem się nawet koło mnie kręcą. Swoją drogą...to takie przewidywalne. Można nawet wyróżnić kilka dla klubowych 'ruchaczy' podstawową taktykę działania:
- Faza I PRZYCZAJONY TYGRYS Myśliwy obserwuje zwierzynę. Śledzi mój taniec, obserwuje, wirtualną linijką mierzy mnie od stóp do głów i od głów do stóp.Prześwietla mniej więcej co mam pod ubraniem. Niby nic popija piwo, ukradkiem zerka. Wytrawni gracze zerkają, pierwszoroczniaki, nastawieni na utratę dziewictwa gapią się wręcz maniakalnie. C drudzy zwykle rezygnują w zalążku, wytrawni gracze przechodzą do kolejnej fazy
- Faza II SATELITA kiedy myśliwy zdecyduje się już upolować mnie na kolację zaczyna krążyć. Krótko mówiąc łazi za mną po całej sali, niby to przypadkiem znajdując się ciągle tam gdzie ja. Dalej zerka, czasem łapie nawet kontakt wzrokowy. Przeważnie na tym etapie to ja odchodzę, żeby przypadkiem nie przeszedł do fazy trzeciej, ale kilka razy zdecydowałam się w celach badawczych kontynuować farsę.
- Faza III COME AT ME BRO! W tym odcinku mój księżyc zbliża sie do mnie. Nie prosi mnie jak na młodego, dobrze wychowanego człowieka przystało do tańca, ani nie pyta o imię. Nie czas na to. Narazie zaczyna się o mnie ocierać. Plecami, później brzuchem, niby ciągle przypadkiem, niby przechodząc zbiera się do ostatecznego skoku.
- Faza IV NAJZ TU MIT JU do tego momentu dotrwałam raz...było nawet miło. o imionach się mówiło, o tym kto studiuje i co. Nie było chamstwa, chłopak nawet miły, trzeźwy, nie obmacywał mnie ale...nie należy ufać mężczyznom poznanym przypadkowo w klubie, kiedy wychodzisz z przyjaciółkami cieszyć się wolnością i wspólnym towarzystwem. Po prostu nie. Poza tym prawdopodobieństwo poznania wielorazówki w klubie jest dużo bardziej prawdopodobne niż w każdych innych okolicznościach...więc po prostu wyszłam. Żeby nie doszło do fazy V PANI ŁADNA, JA ŁADNY MOŻE ZADZIAŁAMY? nie mogę jej na szczęście opisać, bo nigdy do niej nie doszłam. I nie dojdę. Bo przeważnie, przynajmniej jak wynika z relacji świadków dochodzi w publicznych toaletach, których brzydzę się równie jak wielorazówek.
Indywidualnie, w takim razie czemu oceniasz ogółem? Musiałabyś podawać przykład człowieka, którego znasz osobiście, żeby na jego podstawie ocenić jego, a nie subkulturę, z którą się utożsamia. Czyż nie?
OdpowiedzUsuń5 faz? hahaha rozbawiłaś mnie:) Zwykle jest obserwowanie, ocieranie przy równoczesnym poznawaniu i na koniec propozycje. 3-4 faz max;)Przynajmniej z moich obserwacji.
Ja przeważnie podrywam na blogach;D Oczywiście żartuję.
Carl
Imo nie żartujesz.
Usuń