Prawda że mężczyźni kochają krągłości? Mój będzie musiał kochać, inaczej nie będzie mógł być mój i niech ginie. Krótko mówiąc jeśli nawet jakimś cudem ostatnimi czasy udało mi się zrzucić zbędne gramy...po świętach zaadoptowałam kolejne zbędne kilogramy. I nie zrobiłam tego z łakomstwa. Ja po prostu nie mogę przeboleć, że jedzenie się zmarnuje a dzieci w Afryce nie mają co jeść. Więc zjadłam, żeby się nie zmarnowało...i zapiłam winem. Porzeczkowym, benedyktyńskim, pysznym. Swoją drogą, to były o dziwo przyjemne święta. Nie powinno mnie to cieszyć, bo nie będę miała z czego szydzić ale NAPRAWDĘ bylo przyjemnie...mimo że miałam mokre włosy...i płaszcz...i spodnie...i wszystko...ale mój osobisty trzylatek tak bardzo się cieszył, że nie miałam serca mu przerywać. Swoją drogą naszła mnie dziś refleksja...nad bezstresowym wychowaniem. Nie od dziś uważam, że jest to fikcja i nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Wychowanie to kształtowanie a kształtowanie z natury rzeczy wiąże się z pakowaniem w formę (gdyby pan Witold mnie słuchał a właściwie czytał, pewnie dostałabym w twarz...chociaż w sumie on na końcu sam doszedł do podobnego wniosku...nie ważne). Dziwi mnie to, że ludzie narzekają na dzisiejszą młodzież...przecież sami są sobie winni. Nie od dziś wiadomo, że takie będą rzeczpospolite, jakie młodzieży chowanie. Dorasta na naszych oczach pierwsze pokolenie dzieciaków, których rodzice zachłysnęli się zapewne zachodnią modą na partnerstwo, równość i braterstwo (okej...to raczej wschodnie landy ale w sumie...) wiecie co mam na myśli. Podejście pod tytułem 'pozwalajmy mu być tym kim chce, nie krzyczmy na niego, nie zabraniajmy, bądźmy jego przyjaciółmi', znane nam z głupawych programów jednej z podobno muzycznych telewizji dziś owocuje falą alkoholizmu, narkomanii i ciąż u dziesięciolatek. Dziewczynki wyglądają jak kobiety, kobiety pozwalają im na to, radząc jak dobrać podkład do młodocianej cery, chłopcy na siłe chcą być mężczyznami, tylko zarostu brak. Picie alkoholu jest fajne, palenie dowodem dorosłości...gra w gumę zastąpiona została zupełnie inną gumą i tak dalej...a to wszystko w lukrowo słodkiej miłosnej atmosferze bez grama stresu, w przyjacielskim domu. Szlag mnie trafia, kiedy przychodzą do nas kolejni rodzice, których dzieci weszły im na głowę i zejść nie chcą, a oni nie mają żadnego posłuchu i autorytetu. Trudno się dziwić, odpowiadam zwykle, żeby się nie dziwili, że ich dziecko nie słucha ich w sprawach poważnych, skoro przy okazji błahych panowała wolna amerykanka. Zoooobacz kochanie! Staś zrzucił wazon, nie krzyczmy na niego, żeby nie hamować jego ekspresji. Pięć lat później Staś ląduje na komisariacie a rodzice bezradnie rozkładają ręce, bo nie są w stanie wpłynąć na dziecko. Wtedy zwykle to my, nauczyciele jesteśmy winni, bo szkoła ma wychowywać. Oczywiście że ma....ale nie przerobi całego gnoju, który naprodukowaliście. Swoją drogą jak już jesteśmy przy oświacie...czy licencjata można napisać od myślników? Bo jeśli nie, to powinnam zacząć robić cokolwiek, żeby miał inną, bardziej pełną formę. Swoją drogą Misie moje puszyste...ja sobie tak piiszę i piiiszę a wy tak sobie czytacie i czytacie, ale sama nie wiem, czy tematy przeze mnie poruszane są dla was interesujące. Jeśli chcecie, żebym o czymś napisała, do czegoś się ustosunkowała piszcie do mnie na: rudowlosyswiatpaskudy@onet.pl Adios Misie;*
Chciałem się wypowiedzieć na temat bezstresowego wychowania, ale wyczerpałaś (znów) moje myśli;)
OdpowiedzUsuńAle co do tematu, co myślisz na temat metroseksualności wśród mężczyzn?
Ps. uznałem, że zacznę się jakoś podpisywać, żebyś wiedziała, że to TEN anonim. Carl?