Chodzą ploty, że śnieg ma padać...doprawdy nie widzę powodu do radości. Będzie jeszcze zimniej, ślisko a tramwaje znowu staną i się skończy dzień dziecka. Jedynie drogowcy poczują urozmaicenie i to miłe ściśnięcie w żołądku na widok niespodzianki. Na szczęście mam w perspektywie cały weekend w papierach i nie będę musiała nigdzie wypełzać.
Tymczasem zastanawia mnie, jaki jest sens zaczynać jakiekolwiek aktywności przed dziesiątą rano. Odważyłam się ostatnio wybrać na poranne zajęcia. Powieki były za słabe żeby się utrzymać i w sumie nikt nie był zadowolony. W nieogarnięciu swoim utopiłam nawet ulubione pióro w klozecie. Tłum skandował WYJMIJ WYJMIJ!!! Ale perspektywa miliarda wirusów bakterii i innych form życia mnie nie przekonała.
Boże co za żałosny tekst. Zastanawiam się dlaczego nie dostałam jeszcze pomidorem. Ja bym rzuciła...choć z drugiej strony pisanie o niczym jest fajne...czasem nawet produktywne dość i zabawne taka 'wojna polsko- ruska' dla przykładu. Film wybitnie przekopuje jaźń....jak ten buldożer. Ale w sumie lubię go. Tak samo jak "Ferdydurke" której plebs nie ogarnia a mnie śmieszy...Ferdudurke znaczy nie plebs...znaczy plebs też ale mimo wszystko pan Witek miał lepsze poczucie humoru.
Łazienka wolna...SHOWER TAAAAAAJM!:D
Adios.
Misie.
Ja bym wyjęła:P
OdpowiedzUsuń