Zaniedbałam was drodzy czytelnicy ostatnio niemożebnie. Bardzo was za to przepraszam i obiecuję poprawę!
Nadal siedzę w swoim rodzinnym mieście i teoretycznie świętuję urodziny Jezusa. Niby miło niby przyjemnie, chodzę nażarta jak dzikie prosie ale jakoś nie czuję magii świąt. Pojawiam się zwykle na chwilę, uśmiechnę się do gości i wracam do swojej nory tworzyć prace zaliczeniowe, plany, konspekty i wiele innych ciekawostek. Sesja sesja sesja...już czuję jej zapach w powietrzu.
Swoją drogą wracając do tematyki świątecznej...strasznie irytuje mnie obłuda z nimi związana...okej rozumiem czas miłości czasem miłości ale pamiętanie o biednych i poszkodowanych przez 3 dni w roku to dość średni żart i ogólnie słyszałam lepsze. Skoro już chcemy bawić się w zbawianie świata i filantropię róbmy to cały rok a nie miejmy postawy z serii "zrobię sobie piękne zdjęcie z tymi najmniejszymi i automatycznie wezmą mnie do nieba...albo chociaż rady miasta". Zwykle nie interesuje mnie polityka, uważam w myśl zasady Orwella, że została ona stworzona tylko po to, żeby kłamstwo brzmiało jak prawda i ostatecznie zawsze chodzi o to żeby dostać się do żłoba i nażreć, jednak zawsze kiedy musimy dostawiać po kilka nakryć dla panów radnych pokazuje że wybory idą. W telewizji widać to samo. Naród z królem, król z narodem...aż śmiać się chce. Szkoda że to śmiech przez łzy.
Dobra dzieci kapnęłam na was jadem i żółcią mogę iść dalej pracować. Już niedługo nowy cykl postów pod tytułem 'Polska kupuje Rudej taczki na brzuch' Tak zdecydowanie świąteczna kuchnia mojej mamy doprowadziła mnie do stanu gdzie brzuch zacznę wozić na taczce przed sobą. No i przybrałam kształt kuli.W sumie nie mam co narzekać. W końcu przecież kula to też figura...i jaka symetryczna:D także tego ja idę jeść i pisać wy idźcie jeść i czytać. Adios Misie;*
nie masz o czym pisać?
OdpowiedzUsuń